Najlepszymi zawodnikami sezonu 2024/2025 zostali Maja Chyla (UJ Kraków) w gigancie, Magdalena Bańdo (UŚ Katowice) w slalomie i Juliusz Mitan (AGH Kraków) w obu konkurencjach.
W wielkim finale Akademickiego Pucharu Polski nie brakowało emocji, bo ostatnie zawody sezonu miały rozstrzygnąć o losach trzech z czterech Kryształowych Kul do rozdania. Obyło się jednak bez wielkich niespodzianek i dramatów. O ostanie punkty do klasyfikacji generalnej studenci walczyli na Palenicy – najtrudniejszej trasie w kalendarzu AZS Winter Cup. Wielką sportową ucztę popsuła nieco pogoda. Rano lał deszcz, a wszechobecne błoto i zgnilizna wokół stoku utrudniały delektowanie się narciarstwem.
Na start zdecydowało się zaledwie 61 zawodniczek i zawodników, choć uprawnionych do występów w finale było znacznie więcej. Być może pozostali odpuścili piątkowe zmagania, by lepiej przygotować się do najważniejszej imprezy sezonu, czyli Akademickich Mistrzostw Polski, które już w nadchodzącym tygodniu rozpoczną się na zakopiańskiej Harendzie.
ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z FINAŁU AZS WINTER CUP 2024/2025
Optymizmu nie tracił Mariusz Staszel, który jak zwykle znalazł pozytyw w kapryśnej aurze:
Całe szczęście, że pada, bo lepiej nam chwyci salmiak. Zobacz jak jest twardo przy bramkach
– mówił tuż po wysypaniu kilkudziesięciu kilogramów soli na trasę zawodów. Optymistycznie do walki nastawione też były Maja Chyla i Maja Woźniczka (UW Warszawa), które miały być pierwszoplanowymi aktorkami w konkurencji otwierającej finał, czyli gigancie kobiet. To właśnie one musiały stoczyć ze sobą bezpośredni pojedynek o miano najlepszej zawodniczki w przekroju całego sezonu. Magdalena Bańdo przekreśliła swoje szanse na Kryształową Kulę, ponieważ w jednych eliminacjach nie wystartowała, a w innych nie dotarła do mety. Magda potwierdziła swoją dominację w tym sezonie pewnie zwyciężając na Palenicy, ale oczy wszystkich zwrócone były na pojedynek toczący się za jej plecami. Niestety pozbawiony był on dramaturgii, bo tym razem Maja Chyla wyraźnie wygrała z koleżanką ze stolicy. Wreszcie wielka radość wymalowała uśmiech na twarzy królowej AZS Winter Cup poprzednich sezonów. Maja Woźniczka musi poczekać do przyszłego roku, ale ponieważ jest debiutantką w zawodach akademickich, to jeszcze będzie miała wiele okazji by o najwyższe laury powalczyć.
U panów analogiczny pojedynek o Kryształową Kulę stoczyło doświadczenie w postaci Juliusza Mitana z brawurowym młodzieńczym szaleństwem w osobie Kamila Koralewskiego (UEK Kraków). Dość szybko wszystko stało się jasne, bowiem już po pierwszym przejeździe Julek zbudował nad rywalem niemal sekundową przewagę, więc tylko katastrofa mogła pozbawić go sukcesu. Katastrofy nie było, a ponieważ druga kulka za slalom była pewna, „American Boy” nie krył radości na mecie:
Jestem ewidentnym dominatorem tego sezonu, dużo na to pracowałem. Pomimo bardzo wysokiego poziomu moich konkurentów wywalczyłem dwie kule. Wreszcie dwie, a nie tylko jakąś „popierdółkę” za slalom! Jestem bardzo szczęśliwy.
Kamil na mecie pojawił się dopiero z czwartym czasem, ale drugie miejsce w klasyfikacji generalnej w debiucie to i tak piękny wynik. Skład na podium uzupełnili z identycznym czasem Jakub Toporowski (PK Kraków) oraz Mateusz Bucki (AKF Kraków), który tym samym zapewnił sobie trzecie miejsce w „generalce”.



Finałowy slalom miał zadecydować o tym, czy drugi kryształ wpadnie w ręce Mai Chyli, czy jej wielosezonowa hegemonia zostanie przerwana, przez mocno napierającą Magdę Bańdo. Podobnie jak w większości startów w tym roku to debiutantka okazała się znacznie skuteczniejsza między slalomowymi tyczkami i wygrywając aż o 3,34 sek. postawiła kropkę nad „i”. Zdobyła Kryształową Kulę i toyotę na trzy miesiące za najlepszy wynik w dwuboju slalomowym (suma czasów z czterech przejazdów). Na mecie nie kryła radości i rozsiadłszy się w fotelu liderki powiedziała:
Jestem bardzo szczęśliwa, naprawdę trudno to opisać. Po prostu czuję ogromną radość. Tak jak wspominałam wcześniej – choć tego nie słyszeliście – nigdy nie stawiam sobie konkretnych oczekiwań. Nie lubię kalkulować, analizować, co muszę zrobić, żeby wygrać. Nie wiedziałam, jak to osiągnąć – po prostu, jeśli miało się udać, to się udało.
Trzecie miejsce wywalczyła Adrianna Borowik (UW Warszawa), chociaż na świętowanie musiała chwilę poczekać. Szybciej trasę pokonała bowiem Karolina Haratek (UJ CM Kraków), jednak okazało się, że w nieprawidłowy sposób przebrnęła przez jedną z figur ustawionych w nietypowy sposób przez Antoniego Zalewskiego, który lubuje się w takich pułapkach (chociaż tym razem zapewniał, że nie zrobił tego specjalnie). By stwierdzić, czy rzeczywiście tak się stało, trzeba było obejrzeć zapis wideo (VAR wkracza do narciarstwa). Karolina nie zostanie raczej fanką niestandardowych rozwiązań slalomowych.
U panów emocje były mniejsze, ponieważ (jak już wcześniej wspomniałem) kwestia Kryształowej Kuli była rozstrzygnięta. Juliusz Mitan jeździł tak dobrze przez cały sezon, że w finale mógł nawet nie startować. Wystartował, bo chciał pokazać kto rządzi i dodatkowo zdobyć toyotę na trzy miesiące. To drugie się udało, ale do pełni szczęścia zabrakło 0,14 sek., bo właśnie o tyle szybciej slalom pokonał Michał Czerwiński (PK Kraków). Coś niesamowitego – ostatnio nie mógł się odnaleźć, a w finale „ukłuł” i spiął klamrą cały sezon (Michał wygrał pierwsze zawody w Czarnej Górze). Skład na podium uzupełnił Kacper Grudnik (UMCS Lublin), który podobnie jak Michał odzyskał superformę w końcówce sezonu.



W klasyfikacji drużynowej u pań ponownie na czele Uniwersytet Warszawski, ale tym razem ze skromną przewagą nad Uniwersytetem Jagiellońskim i nieco większą nad Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. U panów najwyżej Akademia Górniczo-Hutnicza, na drugim stopniu podium Politechnika Krakowska, a na trzecim Politechnika Warszawska.
W poniedziałek rozegrane zostaną slalomy równoległe – zarówno w odsłonie indywidualnej, jak i drużynowej. Będzie to przedostatnie wydarzenie w ramach Akademickiego Pucharu Polski, ponieważ jeszcze we wtorek wieczorem odbędzie się uroczyste zakończenie i wręczenie Kryształowych Kul najlepszym.
Wyniki kobiet i mężczyzn dostępne są na stronie www.wintercup.pl, a bardzo ładne zdjęcia z zawodów pojawiają się na naszym instagramie.